Emisję akcji w crowdfundingu udziałowym Acro przeprowadzi na platformie Beesfund. Warszawska spółka zaoferuje akcje o wartości 1 mln zł. Nowym inwestorom – jeśli cała pula się sprzeda – przypadnie 10 proc. udziału w kapitale akcyjnym. Co oznacza, że na potrzeby kampanii firma wyceniła się na 10 mln zł.

Rowery Acro dostępne są w Warszawie przez cały rok, bez przerwy sezonowej. Fot. ZD

– Branża shared mobility cały czas zyskuje na popularności, szczególnie wśród młodych osób dbających o dobrą formę i środowisko. Ogólnodostępne rowery są także świetną alternatywą dla tych, które chcą pozwiedzać miasto na własną rękę – uważa Wiktor Andrzejewski z Beesfund. – Plusem Acro, zostawiającym resztę konkurencji w tyle, jest bezbazowy system wypożyczalni, obejmujący całe miasto – dodaje.

Jak mówi nam Magadalena Gromniak, prezes Acro, obecnie trwają przygotowania do emisji. Zgodnie z planem ta ma rozpocząć się jeszcze w marcu. Ważne jest, by zdążyć przed kulminacją sezonu.

Nowość: Acro Member

Na ulicach Warszawy jeździ dziś ok. 700 czarno-czerwonych rowerów Acro, wypożyczanych przez smartfona wprost z ulicy. W porównaniu z miejską flotą Veturilo, obejmującą ponad 5,5 tys. rowerów, Acro to mikrus. Firma jest jednak polskim pionerem wspomnianego modelu bezstacyjnego (dockless) – jej pojazdy stoją luzem na ulicach.

Po niedawnym wprowadzeniu elektrycznych hulajnóg przez Lime, system ten nie wydaje się już tak egzotyczny, ale gdy Acro startowało jesienią 2017 roku, było to w Polsce novum.

Cena: 1 zł za 30 min jazdy. Użytkownik musi się wcześniej zarejestrować w aplikacji i wpłacić depozyt – firma podaje, że zrobiło to już 12 tys. osób.

Magdalena Gromniak to polska prekursorka usług bezstacyjnego wypożyczania rowerów na minuty (zwanego także modelem chińskim). Swoją sieć Acro uruchomiła jesienią 2017 roku. Spółka działa jako typowa firma rodzinna. Fot. ZD

Problem w tym, że światowi potentaci tego modelu – chińskie firmy, takie jak np. Ofo – w ostatnim roku seryjnie tracili płynność finansową i wpadali w kłopoty. Najczęściej kończące się bankructwem. Dlatego Acro ma alternatywny plan rozwoju i zainwestowania pozyskanych funduszy.

– Nie będziemy na razie zwiększać liczby rowerów w Warszawie, choć sam system dockless utrzymujemy i chcemy go udoskonalać – mówi Gromniak. – Ale gros wysiłku włożymy w rozwój usługi abonamentowego wypożyczania rowerów pod marką Acro Member.

Acro Member to usługa wypożyczenia roweru na miesiąc, z pełną obsługą. Firma w małej skali testuje już ten model, początkowo nazywała go Acro Lease (opisywaliśmy go szerzej tutaj). W skrócie: klient zamawia pojazd, firma dostarcza mu go na wskazane miejsce. spółka bierze na siebie naprawy i serwis w razie potrzeby. I odbiera rower, gdy ten przestaje być potrzebny. Koszt, zależnie od modelu pojazdu, to 59 zł, 79 zł lub 109 zł za miesiąc

– Dla użytkownika taki model jest finansowo bardzo opłacalny – zapewnia Gromniak. – Dla nas również, bo przynosi bardziej przewidywalne, stałe dochody. Odpadają problemy związane z parkowaniem i niszczeniem rowerów oraz konieczność i koszty ich relokacji po mieście.

Jeśli crowdfundig się powiedzie, firma chce usługę Acro Member wprowadzić do końca roku w trzech-czterech miastach Polski. W Warszawie miałoby to być ok. 100 rowerów, w innych miastach – po 50. Pojazdy składane są w polskich manufakturach. Dodatkowo w modelu abonamentowym firma chciałaby wypożyczać także rowery elektryczne i takież hulajnogi.

Pieniądze od inwestorów Acro chce wydać na udoskonalenie aplikacji, wspólnej dla obu usług. Część puli pójdzie na wspomnianą rozbudowę floty dla usługi Member, kolejna część na marketing. – Przede wszystkim marketing internetowy. Member będzie wymagało promocji   – mówi szefowa firmy. Pewną pulę spółka chce przeznaczyć na usprawnienie relokacji rowerów wypożyczanych na minuty.

Crowdfunding bywa kapryśny

Bez pieniędzy z emisji zrealizujemy te same plany, tylko trochę wolniej – zapowiada  założycielka Acro. Fot  ZD

W tym momencie jest to jednak jeszcze dzielenie skóry na niedźwiedziu. Dotychczasowe doświadczenia z emisjami akcji firm współdzielonej mobilności są mieszane.

Ostrożność nakazują choćby losy crowdfundingowej kampanii sieci współdzielonych skuterów Scroot. Warszawska spółka prowadziła ją na przełomie tego i minionego roku, również na Beesfund. Przedsięwzięcie się nie udało. Emisja opiewała na 1,5 mln zł, deklaracje inwestorów – na mniej niż 50 tys. zł. Było to poniżej ustalonego progu minimalnego.

Powiodła się natomiast emisja innej sieci skuterów – blinkee.city na platformie FundedByMe. Firma sprzedawała akcje, by zebrać kapitał na rozwój swych usług w Sztokholmie. Zgromadziła z powodzeniem 200 tys. euro.

– Acro może zarówno zainteresować inwestorów szukających młodej spółki z dynamicznie rozwijającej się branży, jak i pasjonatów, którzy chcą promować kolarstwo, ekologię i aktywność wśród społeczeństwa. Moim zdaniem, może znaleźć zainteresowanie wśród wielu grup inwestorskich – ma nadzieję Wiktor Andrzejewski.

Marcin Jeż, dyrektor ds. strategii i rozwoju BikeU, drugiego co do wielkości po Nextbike operatora współdzielonych rowerów w Polsce, wypowiada się z rezerwą:

– Systemy abonamentowe funkcjonują na całym świecie z bardzo dobrymi rezultatami

– przyznaje. – Pytanie więc raczej nie czy system abonamentowy ma sens, tylko co dana firma proponuje w tym przypadku w zamian. W Warszawie nie wyróżnia się ona niczym ponad system dotowany przez miasto – uważa Jeż.

Plany się nie zmienią

Nie udało nam się dowiedzieć jaka w jest minimalna kwota, przy której podniesienie kapitału Acro dojdzie do skutku. Magdalena Gromniak zapewnia jednak, że dla jej biznesu powodzenie kampanii crowdfundingowej nie jest warunkiem przetrwania.

– Bez tych pieniędzy zrealizujemy te same plany, tylko trochę wolniej – mówi. – A jeśli wpłynie mniej funduszy, to analogicznie, w odpowiednio zmniejszonej skali – dodaje.

Firma nie chce obecnie ujawniać szczegółów swojego biznesu – w tym wysokości przychodów i wyniku finansowego. Dane te będą jednak musiały się znaleźć w dokumencie ofertowym opublikowanym na potrzeby emisji.