Zaczynając obrazowo: co trzecia łyżka jedzenia, które spożywamy, zależy od procesu zapylania. Czyli od owadów – zapylaczy. Przede wszystkim pszczół, ale również trzmieli, motyli, chrząszczy, os czy muchówek. Są one sąsiadami ludzi także w miastach – i to ważniejszymi niż mogłoby się zdawać.

Szczególnie jeśli mowa o inteligentnych, nowoczesnych miastach, dbających o swój ekosystem. Zrównoważony rozwój zakłada duży udział zieleni w przestrzeni miejskiej, a roślinność w miastach – tak samo jak na wszelkich innych terenach – wymaga obecności owadów.

Problem w tym, że nowoczesne budownictwo utrudnia im znalezienie schronienia. Dawniej owady miały azyl w słomianych strzechach, między belkami, cegłami, na strychach, czy w szczelinach bloków z wielkiej płyty. Dziś oszklone i szczelnie ocieplone budynki nie dają szans na znalezienie bezpiecznej przystani. Dlatego w miastach pożyteczne zapylacze potrzebują pomocy – tzw. hoteli dla owadów, czyli schronienia, w którym mogą składać jaja, hibernować, schronić się przed deszczem, niskimi temperaturami, czy polującym na nie drapieżnikiem.

Berlin brzęczy, Amsterdam brzęczy…

Roślinność w miastach, tak jak wszędzie, wymaga obecności owadów. Fot. Pixabay

Zachodnie miasta potrzebę wspierania owadów dostrzegły już jakiś czas temu. Miejskie hotele dla pszczół instaluje się najczęściej w parkach oraz na dachach budynków. Jedną z najbardziej niezwykłych akcji jest berlińska inicjatywa pod nazwą „Berlin is buzzing” (a właściwie Berlin summmt!), co w wolnym tłumaczeniu oznacza „bzyczący Berlin”. Akcję zapoczątkowała w 2010 roku biolog Corrina Holelzer, zainspirowana założeniem pszczelej kolonii na dachach paryskiej Opery. W wyniku współpracy z hodowcami pszczół na dachach najważniejszych budynków Berlina (m.in. berlińskiej katedry, parlamentu i centrum sztuki House der Kulturen del Welt) powstały domki i ule.

W wielu znanych metropoliach Europy nad projektami schronień dla owadów pracują znani architekci, a miasta ogłaszają konkursy na najciekawsze propozycje. Kilka lat temu w ramach Londyńskiego Festiwalu Architektonicznego odbył się konkurs na zaprojektowanie owadziego hotelu w wersji deluxe. Lokalne władze w obliczu trudności z utrzymaniem populacji owadów w londyńskich parkach, postawiły na spektakularne, designerskie konstrukcje, które zwracają uwagę na problem, a przy okazji spełniają funkcje estetyczne.

Amerykańska NBC jako przykład sukcesu opisuje Amsterdam, w którym już od 2000 roku populacja pszczół wygląda coraz lepiej (wzrost różnorodności o 45 proc. – przybyło 21 gatunków). A to dzięki restrykcjom dotyczącym używania pestycydów oraz właśnie budowie hoteli dla owadów. Według NBC władze Amsterdamu utworzyły specjalny fundusz, wart ponad 38 mln dolarów, z którego mogą finansować projekty wspomagające miejską przyrodę (w tym np. dofinansowywać ogrody i zieleń na dachach budynków). „Pszczoły wymierają w zastraszającym tempie” – alarmowała we wrześniu NBC – „Ale Amsterdam być może znalazł na to odpowiedź”.

Dobry biznes dla pszczół

W Polsce pionierem tego typu inicjatyw był warszawski, luksusowy hotel Regent Warsaw Hotel w pobliżu Łazienek Królewskich, który na swoim dachu założył pasiekę. Ale ostatnio informacji o instalowaniu hoteli dla owadów przybywa. – Przy okazji rewitalizacji parków miejskich, notujemy coraz większe zainteresowanie naszymi produktami – mówi Mateusz Konrad Wójcik z firmy MKW Pracownia Przyrodniczo-Rolna. Wtedy poza budkami lęgowymi dla ptaków i schronieniami dla nietoperzy zamawiane są również hotele dla owadów, od najmniejszych i bardzo prostych, po duże i dość skomplikowane konstrukcje, niosące ze sobą poza walorem czysto użytkowym także estetyczny i edukacyjny.

Projekty instalacji hoteli dla owadów pojawiają się w budżetach partycypacyjnych największych polskich miast. W ostatnich tygodniach domki dla owadów stanęły na warszawskim Ursynowie, w pobliżu Kopy Cwila – to efekt aż trzech projektów zgłoszonych przez mieszkańców dzielnicy.

Domki skonstruowane z naturalnych elementów to nie wszystko. Entomolodzy pomogli wybrać również gatunki roślin, które nasadzono wokół. Macierzanka, kalina, wierzba, dzwonek i szałwia zapewniają odpowiedni pokarm dla mieszkańców owadziego hotelu. Całkowity koszt wyniósł nieco ponad 16,5 tys. zł. Podobne konstrukcje stoją w wielu polskich parkach. M.in. w Krakowie (park leśny Witkowice, Bulwar Kurlandzki) czy w Gdańsku (Park Oliwski).

Na wspieranie „zielonych” inicjatyw decydują się też przedsiębiorstwa, które troskę o przyrodę wykorzystują do budowy dobrego wizerunku w biznesie. Przykład: hotele dla owadów, karmniki dla ptaków i zimowiska dla jeży zainstalowano we wszystkich centrach handlowych M1, m.in. w Częstochowie, Radomiu i Zabrzu.

– Budowa tego typu instalacji to nasz wkład na rzecz bioróżnorodności i szeroko pojętej ekologii – mówi Jakub Jarczewski, dyrektor ds. PR i Rozwoju Biznesu z Metro Properties, które zarządza centrami M1. – Tego typu instalacje stanęły we wszystkich zarządzanych przez naszą spółkę Centrach Handlowych M1, a konkretnie na przynależnych do nich terenach zielonych, które zajmują aż 10 proc. powierzchni całkowitej. Wybór miejsc doradzał ekolog. Szczycimy się tym, że działamy zgodnie z zasadami zrównoważonego rozwoju. – dodaje Jarczewski.

hotele dla owadów

Pasieki i hotele dla owadów stają coraz częściej na dachach biurowców, hoteli, parków logistycznych czy budynków publicznych. Finansują je firmy. Fot. Pixabay

Budowę uli i hoteli dla owadów wpisała w swoje projekty firma Segro, deweloper parków logistycznych i produkcyjnych. W sierpniu tego roku podała, że ule powstały już na terenie dwóch jej parków logistycznych (Segro Logistics Park Warsaw, Pruszków oraz Park Poznań Gądki), a w trzech innych lokalizacjach zbudowano hotele. Wyspecjalizowana firma Pszczelarium opiekuje się owadami, a zebrany miód (w ilości szacowanej na 200 kg) trafi do klientów Segro.

Deweloperów, właścicieli biurowców i ich najemców zainteresowanych wspieraniem owadów i zwierząt przybywa. W sierpniu tego roku „Gazeta Wyborcza” szacowała, że w samej Warszawie jest obecnie ponad 1 tys. uli, w tym te w ogródkach działkowych, ale także m.in. na dachach trzech centrów handlowych i Teatru Wielkiego.

Oprócz wspomnianego już Regent Warsaw Hotel, pasieką na dachu może się poszczycić m.in. biurowiec Focus, przy stacji metra Politechnika. To jedna z najwyżej położonych pasiek w Polsce, a do jej założenia przyczynił się Deutche Bank, który ma w budynku siedzibę. Pomysłodawcą był pracownik banku, który wraz z zawodowym pszczelarzem z Podkarpacia, sprawuje pieczę nad pszczelą osadą. Ponieważ zasięg zbierającej nektar pszczoły to ok. 2 km, owady z pasieki zapylają rośliny na pobliskich Polach Mokotowskich, w Łazienkach oraz Filtrach.

– Owady są bardzo ważne, bo lokują się na początku łańcucha pokarmowego. Tam gdzie dobrze wiedzie się owadom, tam jest dobrze także ptakom i ssakom – mówi cytowany we wspomnianym materiale NBC Geert Timmermans, ekolog pracujący dla władz Amsterdamu. A miasta bynajmniej nie są od tej reguły wyjątkiem.