Czy jeśli startup poszukujący kapitału przedstawia swą technologię jako wpisującą się w trend smart city – zwiększa tym szanse na przyciągnięcie inwestycji? Jakie modele technologiczno – biznesowe związane z ekosystemami miejskimi inwestorzy uważają za najlepiej rokujące?

Tomasz Czechowicz, MCI, o haśle smart city
Tomasz Czechowicz. Fot. MCI

O wypowiedź poprosiliśmy Tomasza Czechowicza, jednego z najbardziej znanych i doświadczonych inwestorów VC w Polsce, założyciela i szefa grupy MCI Capital.

Hasło smart city łączy bardzo wiele różnych dziedzin, które mogą znaleźć zastosowanie w przestrzeni miejskiej – od wypożyczalni rowerów czy samochodów, łatwe płatności za bilety, szybkie znajdywanie miejsc parkingowych, przez zarządzanie ruchem komunikacji miejskiej, po setki innych pomysłów i rozwiązań. Stąd sam „udział w smart city” to dla inwestora za mało.

Bliższy jestem idei smart city jako parasola rozwiązań niż osobnej kategorii – byłaby ona zbyt szeroka. MCI skupia się na inwestycjach w dojrzałe podmioty związane z gospodarką cyfrową – i tutaj trudno wyróżnić konkretną grupę spółek zajmujących się smart city.

Niemniej, miasta to naturalne środowiska do testowania i wdrażania rozwiązań technologicznych. Z wyjątkiem produktów i usług czysto B2B (business to business), niemalże wszystko można przełożyć na bezpośredni lub pośredni wzrost komfortu mieszkańców aglomeracji.

Jeśli chodzi o najbliższe trendy związane ze smart city – mam poczucie, że w obszarze najbardziej namacalnym, ciągle czekamy na jakąś rewolucję w logistyce. E-commerce będzie odgrywał w Polsce i na świecie coraz większą rolę, a nie ma dobrego e-commerce bez świetnej logistyki.

W przypadku polskich rozwiązań technologicznych mamy takie same ograniczenia co do ich wprowadzania, jak w przypadku każdego innego sektora przemysłu w naszym kraju. Pozytywna jest jednak otwartość polskich miast na testowanie poszczególnych rozwiązań – dzięki temu powstają większe szanse na ich przedstawienie językiem korzyści, nawet przy istotnych kosztach wdrożenia.