Zbigniew Domaszewicz: W kwietniu w warszawskim carsharingu zrobiło się ciaśniej. Wejście innogy go! to problem dla firm, które wcześniej były na rynku?

Konrad Karpiński, dyrektor operacyjny w Traficarze: Konkurencja jest naturalną częścią biznesu i szczerze mówiąc – ma dużo zalet. Na tym początkowym etapie kreacji rynku to w zasadzie jest ona pożądana. Chodzi o to, by klient nauczył się, że carsharing istnieje i jak się z niego korzysta. Dostępność aut jest kluczowym celem carsharingu. Im większa dostępność, tym lepiej dla wszystkich.

Poza tym – jest głośno o branży i to bardzo dobrze. Miastom niekoniecznie łatwo jest ignorować to, że na rynek wszedł nowy operator.

W samej Warszawie casharing to już w tym momencie duża grupa transportowa.

To inaczej. Ubędzie wam użytkowników w stolicy?

Społeczność Traficara to już ponad 200 tys. użytkowników w dziewięciu miastach Polski. Osoby, które korzystają z usługi carsharingu w Warszawie czy Poznaniu, gdzie operatorów jest rzeczywiście sporo, zapewne mają zainstalowanych kilka aplikacji i szukają najbliższego samochodu. Ale każda firma buduje już swoje własne przewagi indywidualnie. My bardzo konsekwentnie wprowadzamy nowe funkcjonalności.

Nowy konkurent oferuje atrakcyjne elektryczne BMW.

Na rynku trochę napędzamy się nawzajem, jeśli chodzi o rozwiązania. Jeśli u kogoś pojawi się pewna funkcja, to inni ją kopiują. My nie mamy żadnych kompleksów. Gdy zaczynaliśmy jesienią 2016 roku, to w kategorii wynajmu auta na minuty za pomocą aplikacji w modelu free floating byliśmy pierwsi. Gdy u nas pojawił się radar pół roku temu, to już dziś radar jest dostępny w kolejnych dwóch aplikacjach. Kiedy my udostępniliśmy opłatę postojową za minutę, to każdy nowy gracz tę usługę też udostępniał.

Teraz dla naszej społeczności uruchomiliśmy od 1 kwietnia program „10% wraca do Ciebie”. Każdy użytkownik otrzymuje za przejazd traficarem zwrot 10 proc. wydanej kwoty w formie bonusu do wykorzystania na przejazdy w kolejnych miesiącach. Skupiamy się na naszych klientach i usłudze.

Elektryczny carsharing to moda czy realna przyszłość tej branży? Zamierzacie iść w tym kierunku?

Zebraliśmy już pierwsze doświadczenia z wynajmem na minuty samochodów elektrycznych, podczas organizowanego wspólnie z Renault Roadshow ZOE – w każdym mieście przez pewien okres we flocie dostępne były Renault ZOE.

Na ten moment na stałe udostępniamy dwa auta elektryczne marki Renault Kangoo ZE, jeden pod IKEA Kraków a drugi pod IKEA Gdańsk. Ta flota będzie się powiększać – jest to możliwe dzięki temu, że hipermarkety posiadają swoje ładowarki.

Aktualnie w Krakowie w naszej flocie dostępnych jest też 40 mikrosamochodów elektrycznych ZD D2S.

Elektryczny carsharing Traficar - ZD 2DS
ZD D2S: mały, chiński, elektryczny, współdzielony i w Krakowie. Fot Traficar

Z jakim odzewem mieszkańców się spotkały?

Klienci dostrzegli duże zalety tych aut.

Przede wszystkim możliwość podróżowania buspasami i parkowania w strefie czystego transportu oraz to, że niemalże nie emitują żadnych dźwięków.

Testujemy różne rozwiązania i nie wykluczamy zwiększenia w usłudze liczby aut o napędzie elektrycznym. Na pewno będziemy rozwijać i unowocześniać flotę.

To chyba powie każdy operator.

Z raportu firmy DataArt „Transport-sharing w Polsce” wynika, że aż 86 proc. dostawców usług transport-sharinowych deklaruje powiększenie floty, a 85 proc. chce wprowadzić do niej auta o napędach alternatywnych. Można zatem wnioskować, że firmy dostrzegły zalety wprowadzenia pojazdów elektrycznych do floty i istnieje realne zapotrzebowanie na takie auta w carsharingu.

Konkurencja będzie coraz większa, bo rynek jest młody i intrygujący. Ale wymaga też cierpliwości i zasobów. Cele strategiczne Traficara obliczone są jako rozwiązanie długofalowe. To nie jest biznes krótkoterminowy.


Czytaj też:

Innogy go! Jak nowy carsharing wpłynie na Warszawę?