Aktualizacja 22 marca 2019:
odpowiedź Komendy Głównej Policji umieszczamy pod tekstem

W Stanach, gdzie fala popularności współdzielonych hulajnóg elektrycznych wezbrała w ubiegłym roku, prowadzi się już pierwsze badania na temat skali i charakteru wypadków związanych z ich użytkowaniem. Zajmuje się tym federalna agencja rządowa CDC (Centers for Disease Control and Prevention). W minionym tygodniu artykuł na temat jej projektu zamieścił serwis CNBC – przy okazji przywołując dane dotyczące jazdy na hulajnogach po alkoholu.

Wychodzą z barów, i na hulajnogi

Statystyki zebrane przez centrum medyczne Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego pokazują, że problem jest spory. Klinika zajmowała się w minionym roku 42 pacjentami po wypadkach na e-hulajnogach. Jak podała cytowana przez CNBC dr Leslie Kobayashi, chirurg w tej placówce, 48 proc. poszkodowanych (odsetek przybliżony, chodzi zapewne o 20 osób) było w stanie upojenia alkoholowego. Według amerykańskiego prawa oznacza to poziom alkoholu we krwi powyżej 0,8 promila.

Temat wstawionych użytkowników e-hulajnóg nie jest za oceanem nowy. Amerykańskie media dostrzegły problem już latem zeszłego roku – poniżej wklejamy fragment programu informacyjnego, zatytułowanego „Neighbors worried about drunk scooter riders”. „Ludzie wychodzą z barów i wskakują na hulajnogi” – mówi w nim dziennikarz prowadzący audycję.

W styczniu tego roku w Queensland policja zatrzymała jadącego nocą na hulajnodze Lime mężczyznę, który zignorował czerwone światło. Okazało się, że 43-latek miał we krwi 1,74 promila. Dostał 400 dolarów kary, a rzecznik policji w Queensland zapowiedział, że będzie ona bezlitosna wobec wszystkich, którzy jeżdżą na e-hulajnogach pod wpływem alkoholu lub narkotyków. Policyjne nagranie wideo z zatrzymania mężczyzny również można znaleźć w internecie:

Tego typu doniesień ze świata jest więcej. W południowej Australii w mieście Adeleide policja zatrzymała w lutym dwie osoby jadące na e-hulajnogach (również Lime) po pijanemu. Jedna z nich, 22-latka skontrolowana w niedzielny poranek(!), miała 1,43 promila. Straciła prawo jazdy na pół roku. Drugi zatrzymany (25-latek) zachował je, bo był trzeźwiejszy – 0,6 promila (informacje podajemy za lokalnym serwisem z grupy The Advertiser).

Pieszy na gazie

W Polsce wciąż brak jest przepisów regulujących użytkowanie elektrycznych hulajnóg w ruchu drogowym. Powoduje to, że formalnie osoba jadąca na takim pojeździe jest pieszym. Powinna więc jechać chodnikiem – to powszechnie wiadomo. Pytanie jednak czy taki pieszy ma prawo być zarazem nietrzeźwy.

Odpowiedzi padają różne, zależnie od tego kto ich udziela. Jesienią w Winwincity.pl opublikowaliśmy rozmowę z mecenasem Adamem Baworowskim, który nie miał wątpliwości, że „policja łatwo znalazłaby podstawy, żeby ukarać kogoś, kto po pijaku jedzie na hulajnodze wężykiem”.

– Są one w Kodeksie wykroczeń, w art. 86, który mówi o niezachowaniu należytej ostrożności i powodowaniu zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym na drodze publicznej, w strefie zamieszkania. lub strefie ruchu. Za samo to jest kara grzywny. A jeśli ktoś się tego dopuszcza w stanie po użyciu alkoholu – to nawet może być kara aresztu lub ograniczenia wolności.

– uważa mec. Baworowski.

Osobną sprawą jest to, czy sama policja ma ochotę korzystać z takich interpretacji. Kilka dni temu poznańska „Gazeta Wyborcza” cytowała rzecznika poznańskiej policji Andrzeja Borowiaka. Na pytanie dziennikarza „Mogę zatem jechać hulajnogą kompletnie pijany?” policjant odpowiedział dość nieoczekiwanie „Tak”.

Mniej więcej o to samo – jak powinien zareagować patrol, widząc wyraźnie pijanego człowieka na elektrycznej hulajnodze? – zapytaliśmy Stołeczną Komendę Policji. Stąd odesłano nas jednak do Komendy Głównej, jako właściwszej „jeżeli chodzi o kwestie interpretacji obowiązujących przepisów lub ewentualne zmiany tych obowiązujących”. Czekamy więc na odpowiedzi z KGP [odpowiedź KGP pod tekstem]. To może potrwać.

W komunikatach polskiej policji można wprawdzie znaleźć informację o zatrzymaniu w centrum Skierniewic jadącego wężykiem na hulajnodze młodego człowieka (na ten widok zareagował dzielnicowy) – ale w tym przypadku hulajnoga była spalinowa, a incydent miał miejsce w 2008 roku. Nie przystaje więc jako precedens do dzisiejszych czasów. Zatem już tylko z kronikarskiej rzetelności – 23-latek miał 1,7 promila alkoholu, a policja napisała, że grozi mu kara do roku pozbawienia wolności.

„Nie prowadź produktu pod wpływem”

Problem na razie może jeszcze się wydawać egzotyczny, bo współdzielonych elektrycznych hulajnóg jest stosunkowo niewiele. Oferuje je jak dotąd tylko Lime w trzech miastach Polski. Ale to się zmieni już w najbliższych tygodniach. Przybywa informacji o kolejnych operatorach planujących uruchomić takie usługi, a do tego – nadchodzi pora ciepła, sprzyjająca hulajnogom.

Łatwo więc sobie wyobrazić, że niebawem w piątkowe i sobotnie letnie wieczory może się zaroić od osób przejeżdżających z prędkością 25 km/h z knajpy do knajpy na kolejne piwo.

Dziś pewne jest jedno – jazda po pijanemu jest niezgodna z regulaminem Lime. W punkcie pt. „Działania zakazane” czytamy bowiem, że użytkownik zobowiązuje się „nie prowadzić żadnego Produktu pod wpływem jakiegokolwiek alkoholu, narkotyków, leków i/lub jakiejkolwiek innej substancji, która może wpłynąć na jego zdolność do bezpiecznego użytkowania jakiegokolwiek Produktu” (pisownia oryginalna).

To wydaje się jednoznaczne. I może mieć znaczenie jeśli podczas „prowadzenia produktu” dojdzie do wypadku – i trzeba będzie ustalić, kto ponosi odpowiedzialność za jego konsekwencje.


Aktualizacja: stanowisko Komendy Głównej Policji

Fot. Pixabay

Do KGP skierowaliśmy pytanie o „praktyczny stosunek policji do kwestii poruszania się hulajnogą pod wpływem alkoholu. (…) Przykładowo – co zrobi (co może zrobić) patrol, widząc osobę jadącą elektryczną hulajnogą w sposób wyraźnie wskazujący na stan po spożyciu? Czy taka osoba zostanie poddana badaniu alkomatem? Czy policjanci uniemożliwią jej dalszą jazdę (może zagrażać innym)? Czy może zostać ukarana – a jeśli tak, to za co, na jakiej podstawie?”

Autorem odpowiedzi jest insp. Mariusz Ciarka, rzecznik Komendanta Głównego Policji:

Zgodnie z orzecznictwem sądowym odnoszącym się do ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej  i ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe, wniosek o udostępnienie informacji publicznej nie może służyć dokonywaniu przez organ wykładni prawa (m. in. wyrok NSA sygn. I OSK 8/11).

Policja nie jest instytucją ani powołaną, ani uprawnioną do udzielania wiążącej interpretacji przepisów, czy informacji o obowiązujących regulacjach prawnych, zwłaszcza gdy zapytania dotyczą spraw hipotetycznych. Stanowisko Policji miałoby swoje umocowanie, gdyby zachodziła konieczność wyjaśnienia podstaw postępowania policjanta i zastosowanych przez niego środków w konkretnej sprawie.

Jednocześnie (…) informuję, że zgodnie z obowiązującymi przepisami zawartymi w ustawie Prawo o ruchu drogowym hulajnoga nie jest wyszczególniona jako pojazd, zatem osoby poruszające się na hulajnogach, deskorolkach, wrotkach czy rolkach należy traktować jako pieszych uczestników ruchu drogowego.

Analizując konkretne przepisy dotyczące ruchu pojazdów i pieszych nie można pominąć kwestii odpowiedzialności za zdarzenie drogowe. Tylko w 2017 r. piesi byli sprawcami  378 wypadków drogowych (7,3% ogółu wypadków), w wyniku których śmierć poniosło 425 osób (15% ogółu zabitych), a obrażenia ciała odniosło 2012 osób (5,1% ogółu rannych).