Aktualizacja – 8 marca 2019 r

Od założyciela firmy Troty, Jeana-Paula de Ville, uzyskaliśmy wczoraj potwierdzenie zamiarów wejścia na polski rynek. Plan zakłada udostępnienie elektrycznych hulajnóg Troty w Warszawie w czerwcu tego roku. Ma to być początkowo 45-150 pojazdów. De Ville zapowiada wcześniej rozmowy z władzami miejskimi. Potwierdza także, że Troty zamierza działać w aliansie z firmami taksówkowymi, które zajmowałyby się zbieraniem, ładowaniem i relokacją hulajnóg. -Potrzebujemy profesjonalnych lokalnych partnerów – mówi szef Troty.

To najlepsze rozwiązanie mobilne zabierze Cię w dowolne miejsce w mieście w najfajniejszy możliwy sposób – taka zachęta wita polskiego użytkownika na stronie internetowej belgijskiego operatora e-hulajnóg Troty. „Możesz teraz śledzić, rezerwować i jeździć skuterem elektrycznym bez użycia klucza”.

Jeśli kogoś zdziwi ta stylistyka i zejdzie nieco niżej na witrynie, będzie jeszcze bardziej zaskoczony. Bo tam zobaczy wielki napis:

Wspólny pojazd elektryczny. Znajdź kłusownika blisko. Podróżuj w dowolnym miejscu„.

Zapewne chodzi o dowolne miejsce z listy 11 miast, które Troty wymienia na stronie internetowej jako miejsca świadczenia swoich usług. Listę otwiera Bruksela, a zamykają ją Luksemburg, Monako i… Warszawa. A konkretnie: Varsovie.

Szukamy kłusownika blisko

Z mediów można się dowiedzieć, że start-up Troty ruszył w Brukseli z końcem czerwca 2018 roku. „The Brussels Times” podaje, że firma wprowadziła wtedy na ulice stolicy Belgii 50 elektrycznych współdzielonych hulajnóg, jako pierwszy operator takiej usługi w tym mieście.

Nazwa pochodzi od francuskiego słowa trottinette oznaczającego hulajnogę, a założyciel firmy Jean-Paul de Ville wzorował się na amerykańskiej spółce Bird (która zresztą do Brukseli weszła niedługo później, bo we wrześniu).

Troty Warszawa
Od stycznia Troty zmieniło strategię – zamiast samodzielnego zbierania z ulic hulajnóg do ładowania (na zdjęciu) chce scedować te czynności na partnerskie firmy taksówkowe. Fot. Troty

Cennik jest bardziej zróżnicowany niż to, co znają polscy użytkownicy Lime. 1 euro za odblokowanie, 0,15 euro za minutę jazdy, ale można też wypożyczyć pojazd na dłużej: 6,5 euro za godzinę oraz 39 euro za cały dzień. Pojazdy są na ulicach od 8.30 do ok. 19.00. Potem firma je zbiera.

Z tekstów wynika, że rozładowane hulajnogi Troty w ciągu dnia można dostarczać do ładowania do partnerów biznesowych firmy – np. do do wskazanych w aplikacji restauracji czy kawiarni. Za taki gest użytkownik ma potem kilka minut darmowej jazdy.

Troty i Warszawa?

Przekład witryny Troty i aplikacji w sklepie Google Play na język polski wykonano – sądząc z jego charakteru – mechanicznie, za pomocą komputerowego translatora. Hulajnogi są w nim określane jako skutery, tłumaczenie jest zresztą niepełne.

Pytanie po co to firmie.  A zwłaszcza – jak rozumieć mapę Warszawy z zaznaczoną strefą działania jej hulajnóg? Tego nie udało nam się dowiedzieć u źródła, gdyż Troty, jak dotąd, konsekwentnie ignoruje wszystkie nasze pytania kierowane do biura prasowego.

– Taka firma nie kontaktowała się z nami – mówi Karolina Gałecka, rzeczniczka warszawskiego ZDM.

Troty Warszawa

W artykule ze stycznia tego roku belgijski serwis NewMobility.news, który zdołał porozmawiać z szefem firmy, wymienia jednak Warszawę, obok m.in. Madrytu, Barcelony czy Meksyku, wśród kierunków ekspansji spółki.

Hulajnoga w warszawskiej taksówce

Najpewniej więc Troty szuka w Polsce partnerów, którzy, wykorzystując jego brand i system, spróbują przenieść ten biznes nad Wisłę. W tym samym tekście NewMobility.news pisze bowiem o nowej koncepcji strategicznej Troty – bliskich partnerstwach z firmami taksówkowymi.

Chodzi o to, by taksówkarze, jeżdżąc po mieście, zbierali przy okazji wieczorem hulajnogi z ulic, ładowali je w nocy i rozwozili rano na ulice. – Stworzyliśmy specjalny algorytm, który pozwala przy tym taksówkom oszczędzać paliwo i unikać dodatkowych kursów – mówi w artykule Jean-Paul de Ville.

Taki model ma ułatwić firmie wchodzenie do nowych miast, bo zwolniłby ją z konieczności budowania w każdym z nich zespołu pracowników do zbierania, ładowania i relokacji hulajnóg. I zapewne to właśnie nadzieja na biznesowe partnerstwo z którąś z polskich korporacji taksówkowych tłumaczy zainteresowanie Belgów Warszawą.


Czytaj też:

E-hulajnogi od mytaxi. “Polska jest interesującym rynkiem”