Warszawa jest czwartym miastem Europy, po Lizbonie, Atenach i Paryżu, do którego wchodzi hive – związana z mytaxi flota e- hulajnóg na minuty. O przymiarkach mytaxi do tego kroku pisaliśmy już w styczniu. Potwierdziło się. Dziś w obecności kilkudziesięciu dziennikarzy firma ogłosiła inaugurację swej usługi. Na ulicach stolicy znajdzie się 400 hulajnóg.

Szczegóły oferty są już powszechnie znane (w skrócie na końcu artykułu). Z punktu widzenia mikrobilności miejskiej i biznesu szczególnie ciekawa wydaje się jednak oprawa debiutu i towarzysząca mu narracja na temat polityki firmy. Ciekawa z kilku względów, z których wszystkie prowadzą do różnic między hive, a amerykańską firmą Lime, pionierem e-hulajnóg w Polsce. I potencjalnych konsekwencji tych różnic dla rynku.

Z ludzką twarzą

Przede wszystkim w oczy rzuca się przekaz PR-owy, mocno nacechowany dbałością o zrównoważony wizerunek usługi. Na miejsce eventu wybrano loftowe wnętrza obiektu Mała Warszawa na Pradze Północ, konkretnie na Szmulkach. Być może ta symbolika jest przypadkowa, ale reszta już na pewno nie. Slogan Hive brzmi „Z szacunkiem dla miasta”, a Stanisław Grzesiuk mógłby dośpiewać „Bo się może skończyć źle”. Przedstawiciele mytaxi i hive robili co mogli, by przekonać zebranych, że świetnie zdają sobie sprawę, jak bardzo ten szacunek jest ważny.

– Jestem z Grochowa. Sam mieszkam w tym mieście i kocham je. Chcemy być dla miasta, a nie przeciw niemu

– zapewniał Łukasz Gontarek, city manager, czyli szef hive na Warszawę.

Łukasz Gontarek - szef Hive w Warszawie
Twarz warszawskiej floty hive: Łukasz Gontarek. Wcześniej związany z biznesem marketingu sportowego oraz OZE. Fot. hive

Dla porównania: firma Lime, wchodząc do Wrocławia, Warszawy i Poznania, po prostu rozwiozła swoje hulajnogi po ulicach. Gdy w lutym warszawski ZDM zarekwirował około 200 pojazdów Lime, zagracających chodniki, pojawił się problem z ich odbiorem(!) – bo lokalni przedstawiciele sieci nie byli w stanie wykazać praw własności do pojazdów. Amerykańska spółka nie ma swojej „twarzy” w Polsce, nie wystawia na zewnątrz żadnego z menedżerów. Nawet na pytania dziennikarzy odpowiada w imieniu Lime bezosobowo „biuro prasowe”, czyli wynajęta agencja PR  (o komentarz do wejścia konkurencji poprosiliśmy, ale na razie go nie dostaliśmy).

Hive obrał zupełnie inną drogę, co chętnie podkreśla. Formalnie usługa wynajmu hulajnóg prowadzona jest przez dobrze znaną i zarejestrowaną w Polsce spółkę mytaxi (której szef Krzysztof Urban był obecny na inauguracji). Choć Hive to sieć międzynarodowa, stworzono polskie przedstawicielstwo z Gontarkiem na czele. Wszyscy menedżerowie, wraz z Tristanem Torresem Velatem, prezesem całej sieci (oficjalna centrala Hive jest w Barcelonie, choć wizytówka prezesa prowadzi do Hamburga) byli dostępni dla dziennikarzy.

Z potentatem za plecami

Spółka zapewnia ponadto, że jest w pełni do dyspozycji władz Warszawy i chce z nimi współpracować. Padały deklaracje. Przykładowo – że jeśli urzędnicy ze względów bezpieczeństwa zażyczyliby sobie np. obniżenia maksymalnej prędkości hulajnóg (obecnie ustawionej na 25 km/h) – to operator byłby skłonny takie życzenie wykonać.

Hive twierdzi, że prowadzi biznes bez zlecania jakichkolwiek usług na zewnątrz, co jest wprawdzie mniej dochodowe, ale pozwala na większą kontrolę nad flotą. O to, by źle zaparkowane hulajnogi nie tarasowały chodników, mają dbać zrekrutowane spośród studentów zespoły hive Bees (Pszczółki hive) – czyli rodzaj patroli ulicznych.

hive w warszawie
Impreza inauguracyjna hive odbyła się w Małej Warszawie na praskiej Szmulowiźnie. Po konferencji dziennikarz mogli wypróbować hulajnogi – pod warunkiem założenia kasku. Fot ZD

Na tle europejskich start-upów hulajnogowych hive ma dość szczególną sytuację. Jest częścią utworzonego w tym roku gigantycznego międzynarodowego projektu biznesowego Now, powstałego w wyniku aliansu BMW i Daimlera i obejmującego wiele dziedzin mobilności miejskiej. A to oznacza, że jego zaplecze (w tym finansowe) jest inne niż niż w przypadku start-upów, finansowanych przez venture capital.

Ponadto „w rodzinie” (jak określił to Krzysztof Urban) łatwo o łączenie różnych usług mobilności – w tym przypadku taksówkowych i hulajnogowych. – W ciągu 12 miesięcy nastąpi połączenie marek mytaxi i hive w jedną grupę Free Now – zapowiadał Urban.

– Zintegrujemy też aplikacje obsługujące systemy rezerwacji hive i mytaxi, tak, że
z jednego miejsca, jednym kliknięciem, będzie można zamówić i taksówkę, i hulajnogę

– dodał.

Rozważaną opcją, potencjalnie korzystną biznesowo, jest też wykorzystanie taksówkarzy mytaxi do relokacji hulajnóg wieczorem i rano. – Współpracuje z nami 2 tys. kierowców w Warszawie, zapewne znajdą się chętni na dodatkowy zarobek – mówił szef mytaxi.

Bez wpływu na Kodeks drogowy

To wszystko ma teoretycznie sprawić, że Hive pogodzi dwie rzeczy, wydające się dotąd trudne do pogodzenia. Z jednej strony – łatwą dostępność hulajnóg, wynikającą z ich dużej liczby na mieście, a z drugiej – porządek na ulicach.

Do tego firma zapewnia, że będzie bardzo mocno promować bezpieczną jazdę, choć, jak przyznał Torres Velat „do noszenia kasków nie możemy nikogo zmusić, to jest zadanie policji”.

Plusy nowego środka lokomocji są niekwestionowane, tyle że na razie mają one swoją cenę, związaną głównie z bezpieczeństwem pieszych i bałaganem na chodnikach. Dla niektórych mieszkańców miast (a także urzędników) – zbyt wysoką do zaakceptowania.

– Współdzielonych e-hulajnóg obecnie jest w Polsce 2-3 tys. Do końca roku będzie ich co najmniej kilkakrotnie więcej

– mówił na konferencji Adam Jędrzejewski, dyrektor branżowego stowarzyszenia Mobilne Miasto. Jeśli więc hive pokaże, że e-hulajnogi da się w zrównoważony sposób wpisać w miasta – to faktycznie wyznaczy konkurencji standardy.

Zarazem firma swoją własną narracją o szacunku dla miasta ustawiła sobie bardzo wysoko poprzeczkę. W pewnym sensie – zaciągnęła na dzień dobry u opinii publicznej i mediów większy kredyt zaufania niż jej konkurent. Pytanie czy realia jej biznesu nadążą za obietnicami. Zwłaszcza, że dochodzą tu elementy już zupełnie niezależne od operatora hulajnóg – czyli np. przeciągający się brak uregulowania tego pojazdu w Kodeksie drogowym.


Oferta Hive w Warszawie

Opłaty:

  • startowa 2,50 zł
  • za każdą minutę jazdy 0,45 zł
  • opcja „parking” (zablokowanie pojazdu na później) – do 30 min.

Hulajnoga: Segway ES4

  • prędkość maksymalna do 25 km/h
  • zasięg ok. 45 km
  • waga 14 kg
  • nośność do 100 kg

Aktualizacja 15.03.2019 – poprawa literówek i drobne korekty redakcyjne.